Brain Embassy - przestrzeń wspólna

Wpływ otoczenia na pracę programisty i wizyta w Brain Embassy

Moją motywacją do popełnienia tego wpisu była czwartkowa wizyta w ramach „dnia otwartego” w Brain Embassy. Zanim przejdę do samego podsumowania tamtego miejsca, chwilę chciałem poświęcić na wstęp, czyli czego w zasadzie jako programista oczekuję od swojego otoczenia. Jeżeli czytając ten tekst szukasz tylko informacji o Brain Embassy to przewiń w dół ;-).

Wymagania dotyczące przestrzeni pracy – wariant minimalistyczny

Jako karny pracownik etatowy swoje zadania realizuję w 90% na standardowym stanowisku pracy w „fabryce”. Resztę prac wykonuję w kawiarniach przyjaznych zapracowanym (np. pisząc ten post) oraz w domu (przez potomstwo utrudniające skupienie coraz rzadziej…). W zasadzie nigdy na poważnie nie zastanawiałem się jak otoczenie może wpływać na kreatywność.

W ramach swojej ponad 15-letniej kariery pracowałem w wielu typach miejsc:

  • własne mieszkanie (CodeLine),
  • wynajęte duże mieszkanie pod firmę (Lart),
  • lokale usługowe zaadaptowane na lokale biurowe (Lart, CodeLine),
  • pokój w tanim biurowcu (CodeLine),
  • duży dom wielorodzinny zaadaptowany na biuro (F16, M24),
  • przestrzenie postindustrialne zaadaptowane na biuro (K21, szkolenie w Bremie),
  • doraźnie w różnych biurowcach u klientów.

Jako że w początkowej fazie swojej kariery byłem również organizatorem przestrzeni biurowej, to wiem że biznes kieruje się prostą zasadą: na jak najmniejszej i najtańszej powierzchni zmieścić maksymalną liczbę pracowników w takich warunkach żeby chcieli pracować. Paradoksalnie w przypadku programistów jest to chyba najprostsze, ponieważ to taki typ ludzi który ma trochę inne wymagania niż typowy pracownik biurowy:

  • dobry komputer,
  • ulubione IDE,
  • duże monitory,
  • wygodne krzesło,
  • fajny projekt lub zadania,
  • rozsądni współpracownicy,
  • kawa.

Gdy to mamy to jesteśmy szczęśliwi (najczęściej) i robimy to co lubimy najbardziej, czyli tworzyć kod. Jeżeli do tego otrzymamy dostęp do piłkarzyków (czy innej energetycznej rozrywki ruchowej), kuchni z innymi napojami i przekąskami oraz salki konferencyjnej czy innego miejsca gdzie można spokojnie pogadać czy pokazać coś reszcie zespołu to jest już super.

Moje regularne stanowisko pracy

Moje regularne stanowisko pracy

A co z kreatywnością?

Moje dotychczasowe doświadczenia z kreatywnością ograniczały się do odpowiedniego wyboru kanału muzyki elektronicznej na di.fm pomiędzy Minimal (myślenie), a Goa-Psy Trance (produkowanie kodu na akord) oraz poziomu głośności w słuchawkach, a ostatnio także włączenia trybu tłumienia hałasów z tła aby odciąć bodźce z zewnątrz. Jeżeli tylko nikt mi zbyt często nie przeszkadza to potrafię rozwikłać każdy z napotkanych problemów, niekiedy ratując się jeszcze kartką i długopisem lub projektorem i referowaniem wstępnej koncepcji współpracownikom.

Patrząc obiektywnie, to najczęściej w naszej pracy nie wymyślamy leku na raka ani nie wysyłamy rakiet w kosmos, więc problemy z którymi się stykamy są ogólnie rozwiązywalne, jedyną wartością którą dostarczamy jest krótszy czas wykonania zadania i jakość.

Jednak niekiedy w czasie pracy każdego pracownika, który coś tworzy, pojawia się taki moment że należałoby się na chwilę zatrzymać, stanąć obok wykonywanych zadań i spojrzeć obiektywnie czy w tym szale powtarzalnego „dowożenia sprintów”, „łatania bugów”, „ratowania produkcji”, itp. nie można byłoby czegoś radykalnie zmienić i usprawnić. Takie przemyślenia w normalnym miejscu i z zespołem który ten szał nakręca jest raczej niemożliwe, bo trudno wymyślić coś nowego patrząc na te same ściany i ciągle pomagając rozwiązywać te same problemy. Wtedy dobrym pomysłem jest wyjście gdzieś poza swoje miejsce. Jeżeli pracujemy we własnym mieszkaniu lub w firmie która nie ma pokoi „cichej pracy” to musimy poszukać czegoś na zewnątrz.

Moim wcześniejszym wyborem były kawiarnie, z których najbardziej preferuję Green Caffè Nero, bo mają niezłą kawę, dużo gniazdek elektrycznych, atrakcyjne kelnerki i dobrze tolerują geeków którzy przy jednej kawie klepią w laptopa przez 4 godziny ;-). Jednak takie miejsca mają swoje ograniczenia: hałas, tłok, niezbyt ergonomiczne siedzenia, brak możliwości rozprostowania kości oraz delikatne nadużywanie charakteru miejsca do innych celów.

Green Caffe Nero (Wola Park)

Green Caffe Nero (Wola Park)

W odpowiedzi na podobne problemy w dużych miastach powstało zjawisko co-workingu, czyli możliwości wynajęcia dla siebie biurka za około 500 zł miesięcznie (netto) w przygotowanym biurze z podstawowymi udogodnieniami: kontrola dostępu, kawa i herbata, kuchnia, wspólne urządzenia biurowe, adres do zarejestrowania firmy, itp. Są do wyboru miejsca tańsze (np. w dużych mieszkaniach w centrum W-wy) i bardziej ekskluzywne, jak biurowiec Zebra Tower przy stacji metra Politechnika. Jednak ostatnio w Warszawie powstało coś, co w mojej opinii stawia poprzeczkę dotyczącą aranżacji przestrzeni biurowej na nowym poziomie.

Kreatywność na sterydach: Brain Embassy

Pomysłodawcy Brain Embassy postawili sobie za cel zrobienie czegoś co nie nazywa się co-workingiem tylko co-creative, czyli stworzenie przestrzeni która nie tylko umożliwia wspólną pracę ale raczej wspólne tworzenie. Czym się to cechuje? Ja to zrozumiałem tak:

  • aranżacja przestrzeni w niestandardowy i bardzo różnorodny sposób,
  • inicjatywy mające na celu wymianę idei pomiędzy członkami Brain Embassy,
  • organizacja inspirujących wydarzeń w których członkowie Brain Embassy mogą brać udział.

Aranżacja przestrzeni

Jak to zostało zrobione najlepiej obejrzeć w galerii zdjęć na stronie WWW, ja mogę tylko potwierdzić że to nie fotomontaże – to faktycznie tak wygląda.

Najważniejsze rzeczy które zaobserwowałem:

  • wszystko zlokalizowane wokół bardzo dużej kuchni/jadalni która jest naturalnym punktem wspólnych spotkań,
  • jako „private office” małe pokoje (2-6 osób) dla poszczególnych najemców z przeszklonym widokiem na przestrzeń wspólną (łatwo można zobaczyć czy pojawiają się tam interesujące osoby lub dzieje się coś ciekawego),
  • olbrzymia przestrzeń wspólna z bardzo kreatywną adaptacją,
  • bardzo dużo sal konferencynych: zamkniętych – formalnych, z dużymi telewizorami oraz bardzo różnie zaaranżowanych miejsc spotkań pół-zamkniętych – nieformalnych,
  • budki i pokoje „telefoniczne”,
  • przestrzeń open-space dla większych zespołów lub pojedynczych pracowników niezwiązanych ściśle z żadnym zespołem.
Brain Embassy: przestrzeń wspólna

Brain Embassy: przestrzeń wspólna

Brain Embassy: przestrzeń wspólna

Brain Embassy: przestrzeń wspólna

Brain Embassy: salki do rozmów i spotkań

Brain Embassy: salki do rozmów i spotkań

Brain Embassy: salki do rozmów i spotkań

Brain Embassy: salki do rozmów i spotkań

Brain Embassy: prywatne biuro

Brain Embassy: prywatne biuro

Brain Embassy: wspólne stanowiska pracy

Brain Embassy: wspólne stanowiska pracy

Brain Embassy: wspólne stanowiska pracy

Brain Embassy: wspólne stanowiska pracy

Brain Embassy: formalna sala spotkań

Brain Embassy: formalna sala spotkań

Brain Embassy: nieformalna sala spotkań

Brain Embassy: nieformalna sala spotkań

Mniej ważne rzeczy ale ułatwiające prace:

  • praktyczne rolety przyciemniające na oknach,
  • duże biurka za zabudowanymi gniazdkami elektrycznymi (mniej kabli, bez wszechobecnych rozgałęziaczy),
  • kilka biurek we współdzielonej przestrzeni (dla wszystkich) z możliwością pracy na stojąco,
  • jedno biurko z bieżnią do pracy „idąc” (!) (zdjęcie niżej),
  • szafki z zamkiem szyfrowym do zostawiania rzeczy osobistych,
  • kuchnia z dwoma identycznymi ekspresami i dwoma identycznymi zmywarkami (jak jedna pracuje, to brudne rzeczy ładuje się do drugiej – nie ma problemu bałaganu w zlewie).
Brain Embassy: biurka z regulowaną wysokością

Brain Embassy: biurka z regulowaną wysokością

Brain Embassy: biurka z regulowaną wysokością

Brain Embassy: biurka z regulowaną wysokością

Brain Embassy: biurko z bieżnią

Brain Embassy: biurko z bieżnią

Inne cechy:

  • na parterze biurowca jest centrum fitness Calypso, chyba nawet z basenem, także można trochę się poruszać przed, w trakcie lub od razu po pracy,
  • członkowie mają dostęp do współdzielonego parkingu naziemnego i podziemnego w promocyjnej cenie za 2 zł/h,
  • kilkaset metrów dalej jest centrum handlowe BlueCity.
Centrum fitness na parterze biurowca

Centrum fitness na parterze biurowca

Dziedziniec biurowca

Dziedziniec biurowca

Widok z okna na Górkę Szczęśliwicką

Widok z okna na Górkę Szczęśliwicką

Tak naprawdę jedynym minusem tej lokalizacji jest brak obecnie dobrej restauracji lunchowej w samym budynku, ponieważ znajduje się tam tylko punkt sieci „Gorąco polecam” z bardzo skromnym wyborem dań. Biurowiec radzi sobie tymczasowo z tym problemem zapraszając w pobliże food-trucki, można także iść do nieodległego centrum handlowego. Jednak w tej chwili najszybsze rozwiązanie jakim są różnorodne dania lunchowe na dole biurowca jest niedostępne.

Inicjatywy wymiany idei i organizacja inspirujących wydarzeń

Wspomniałem wcześniej że oprócz ciekawych wnętrz Brain Embassy stawia na współpracę, niestety moje odwiedziny trwały zbyt krótko żeby obiektywne ocenić jak dużą ma to wartość, chociaż mam parę obserwacji które uprawdopodobniają taką wizję. Pod koniec dnia pracy (o 17:00) odbyło się wspólne spotkanie gdzie przy piwie i drobnym poczęstunku wszyscy członkowie oraz zaproszeni goście krótko przedstawiali czym się zajmują, a potem „nawiązywali głębsze relacje”. Nasza przewodniczka opowiadała o cyklicznych wspólnych śniadaniach na których jest szansa się bliżej poznać z innymi osobami oraz o także cyklicznych prelekcjach/warsztatach, gdzie chętni mogą przedstawić swoje biznesy oraz zaprosić inne osoby do potencjalnej współpracy.

Dodatkowo na profilu facebookowym znajdują się informacje o różnych ciekawych wydarzeniach które są tam organizowane, np. hackathon z okazji Dnia Ziemi – członkowie są zachęcani do aktywnego uczestniczenia.

Czy to naprawdę potrzebne programiście?

Opuszczając Brain Embassy byłem zachwycony ;-), jednak w chwili refleksji doszedłem do wniosku, że oczywiście fajnie byłoby mieć podobnie zorganizowane biuro, jednak samodzielna całoetatowa praca w takim miejscu niekoniecznie musi być dobrym rozwiązaniem dla programisty. A to z prostej przyczyny: charakter naszej pracy często wymaga zamiast kreatywności zamknięcia się w jakiejś ciemnej piwnicy na 2 tygodnie o kawie i pizzy i prozaiczne wytworzenie kodu zamówionego przez klienta… Więc kreatywność w takich miejscach jak Brain Embassy na pewno się przyda ale dawkowana w umiarze :-D.

O autorze

Marek Berkan Marek Berkan: programista, motocyklista, żeglarz, eks-wspinacz, zamiłowany turysta. Witryny: , , .

Share Button

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *